:beyli

Nie wszystko, co się świeci: nakładki, od złota do plastiku

Tak jak mydło przeszło metamorfozę formy od popiołu do kremu do rąk, tak nakładki ortodontyczne przeszły (czasami dosłownie) wyboistą drogę przez historię. Zmieniła się nie tylko technologia korekcji zębów, ale także nasze podejście do ich zdrowia i wyglądu. Nie da się zaprzeczyć, że zdrowe i proste zęby to symbol statusu i znak piękna.

Kiedy życie pozagrobowe nie było tylko refleksją

Z pokolenia na pokolenie zmienia się nasze wyobrażenie o tym, czym jest piękno. Wystarczy spojrzeć na przepaść, jaka dzieli chłopczyce z lat 20-tych XX wieku i pełną kształtów Marilyn Monroe. Dwa kanony piękna oddalone od siebie zaledwie o kilkadziesiąt lat. Jednak są elementy naszego wyglądu, które niezmiennie kojarzone są z pięknym wyglądem. Jednym z nich jest nasz uśmiech! Już Hipokrates i Arystoteles pisali o leczeniu zębów, a nie tylko o ich czyszczeniu. Jak wyglądała korekcja zgryzu? Od wypychania zębów palcami po drewniane i metalowe aparaty na zęby z nawiniętymi nań zwierzęcymi wnętrznościami... Zarówno lekarz, jak i filozof uważali, że zdrowy uśmiech jest konieczny do zachowania zdrowego ciała.

Nie byli w swoim myśleniu odosobnieni. Na terenie Egiptu, Grecji i Włoch archeolodzy znaleźli setki mumii z aparatami ortodontycznymi na zębach. Starożytni Etruskowie, zamieszkujący północną część Italii, bardzo dbali o idealny stan zębów. Ich mumie często miały założone nakładki w kształcie podkowy z brązu i złota, aby zapobiegać zapadaniu się zębów. Być może była to część praktyk religijnych, mająca na celu zachowanie zębów w idealnym stanie, co miało umożliwić zmarłym krewnym ucztowanie w zaświatach. Podobno nawet sama królowa Kleopatra prostowała zęby za pomocą aparatu z wnętrzności zwierząt.

Długa cisza i szybki rozwój

Niestety od czasu starożytności nie było żadnego postępu w leczeniu ortodontycznym. Życie w średniowiecznej Europie nie sprzyjało skupianiu się na estetyce, a niewiele jest danych na ten temat z terenów pozostałych kontynentów. Europa na kolejne zmiany musiała poczekać aż do XVIII wieku. Wszystko zmieniło się dokładnie w 1728 roku, kiedy to francuski chirurg i stomatolog Pierre Fauchard opublikował pracę naukową „The Surgeon Dentist”. Opisał tam m.in. swoje najskuteczniejsze praktyki w prostowaniu zębów, tworząc w zasadzie podręcznik współczesnej ortodoncji. W swojej praktyce korzystał z urządzenia zwanego bandeau - żelaznego kawałka w kształcie podkowy, który pomagał poszerzyć podniebienie i wyprostować zęby. Brzmi okropnie, prawda? Jednak nawet francuscy królowie nosili urządzenia jego pomysłu. Faktem jest, że dzięki pracy Faucharda znowu stało się modne dbanie o piękny uśmiech.

I oto nagle ortodoncja była na fali! W 1819 roku Delabarre wprowadził druciany łuk na podniebienie, który symbolizuje narodziny współczesnej ortodoncji. W 1843 roku J. G. Maynard po raz pierwszy zastosował gumki ortodontyczne. Obaj dostarczyli nam wiedzy, z której korzystamy do dziś, stosując na przykład niewidoczne plastikowe nakładki na zęby!

Na początku XX wieku Edward Angle opracował pierwszy prosty system klasyfikacji wad zgryzu, taki jak klasa I, klasa II itd. Jego system klasyfikacji jest nadal używany przez stomatologów do opisania stopnia skrzywienia zębów, ich dopasowania do siebie oraz sposobu, w jaki są na siebie skierowane. Angle znacząco przyczynił się do zaprojektowania aparatów ortodontycznych i stomatologicznych, wprowadzając wiele uproszczeń. Dzięki nim zaczęto stosować znane nam nawiasy klamrowe. Od tej pory aparaty ortodontyczne będą zmieniały się nie do poznania.

Niewidoczne, ale mocne

Współcześnie innowacje technologiczne i cyfryzacja zapewniają rozwiązania, które gwarantują większą wydajność i przewagę nad konkurencją prawie w każdej dziedzinie ludzkiej działalności - od inteligentnych samochodów po rolnictwo. Jednak niewiele produktów w tak krótkim czasie zmieniło się aż tak gwałtownie. W ciągu zaledwie 50 lat przeszliśmy od drutowanych hełmów do niewidocznych nakładek ortodontycznych. Symulacje cyfrowe i modele 3D ułatwiają osiągnięcie większej dokładności w planowaniu leczenia. Dzięki technice dokładniej można ułożyć plan leczenia, co pozwala zmniejszyć liczbę koniecznych wizyt u ortodonty, a także całkowity czas noszenia aparatu. Przyjemne, gładkie i biokompatybilne – takie są dzisiejsze nakładki ortodontyczne dobrej jakości. Zapewniają uczucie komfortu, o którym nie mogłyśmy pomarzyć jeszcze 30 lat temu.